uśmiecham się do siebie ... jest kilka konkretnych powodów ... w powietrzu już jakby czuć wiosnę ... jestem dziś w Warszawie ... dostałam niesamowitego kopa energii ...
działam! ... i to bardzo konkretnie ... do soboty w Warszawie ... a od poniedziałku jeszcze w L. ... a od pierwszego kwietnia znów Warszawa ... mam niezłą motywację pt. ja wam jeszcze pokażę ... uwielbiam robić na złość ... szczególnie kiedy ktoś we mnie nie wierzy ... a co? ... tak mogę być wredna ... oj, zawzięłam się ...
dawno nie miałam tak sprecyzowanego planu działania ... za chwilę będę miała dwie lub trzy osoby, które będą mnie dodatkowo mobilizowały ... i pilnowały ... nie chcę znowu dostać lenia ... nie teraz ...
rozpiera mnie energia ... i świadomość, że ja wam jeszcze pokażę ... a w szczególności jednej osobie ...
z drugiej strony to przykre ... nie znoszę jej ... może to nienormalne? ... a może jej czegoś brakuje? ... a może ja czegoś od niej nie dostałam? ... miłości? ... zrozumienia? ... wsparcia? ... na każdym kroku to ja jestem ta zła ... niewdzięczna ... ona chyba jest cholernie nieszczęśliwa sama ze sobą ... wiecznie niezadowolona ... narzekająca na wszystko i wszystkich ... a życie obeszło się z nią nadzwyczaj łaskawie ... mnie taka postawa odpycha ... i świadomi uciekam od tego wiecznego pesymizmu i skwaszenia ... mówię do niej po imieniu ... bo na BYCIE matką trzeba sobie zasłużyć ... może źle rozumuję ... ale tak czuję ...
widzę to coraz dokładniej ... ja mam charakter ojca ... i bardzo mnie to cieszy ...
...
plan jest! ... aż podskakuję na fotelu z ekscytacji ... już chcę działać ... oby tej energii wystarczyło mi na długo ... proszę trzymać kciuki ... i wirtualnie kopnąć w tyłek, w razie załamania ...